Betlejem. Maria siedzi z dzieciatkiem na rekach wchodza Trzej Krolowie.
Ostatni, wchodzac, rabnal czolem w powale drzwi.
– O Jezus..! – jeknal.
– Widzisz! – mowi Maria do Jozefa skubiacego nerwowo wasa w kacie –
mowilam ci, ze Jezus to ladne imie, a ty ciagle Bonifacy i Bonifacy!
