Pan Malinowski notorycznie spóźniał się do pracy. Pewnego dnia jego szef powiedział: – Ja rozumiem, że pan ma rodzinę na utrzymaniu, ale jeśli jeszcze raz spóźni się pan do pracy, będę zmuszony pana wyrzucić. Następnego dnia pan Malinowski budzi się, patrzy a tu już dziewiąta. Myśli co tu zrobić, żeby szef go nie wylał. Wpadł na pomysł, że pójdzie do dentysty, wyrwie sobie zęby, a szefowi powie, że miał straszny ból zębów i musiał pilnie pójść do dentysty. Tak też zrobił, z gdy był już na miejscu dentysta pyta go: – Co rwiemy? – Najlepiej jedynki i dwójki – odpowiada mu Malinowski. – Ale może lepiej tam z tyłu, żeby były mniej widoczne… – Niech pan rwie – ponagla Malinowski. Po zabiegu Malinowski pyta dentystę: – To ile płacę? – Normalnie biorę 200, a że dziś niedziela to biorę 300…
