Przychodzi facet do apteki i pyta:
– są prezerwatywy?
– ależ proszę pana tu są dzieci niech pan nie mówi prezerwatywa tylko jakoś inaczej
– niby jak
– np skarpetki
Przychodzi kilka dni później i pyta
– dzień dobry czy są skarpetki?
– nie nie ma
– no to trudno dziś będzie na bosaka
